Dlaczego zacząłem
Jestem po czterdziestce. Pracuję pięć dni w tygodniu, po osiem godzin, w supermarkecie. Prowadzę stoisko piekarni, rozładowuję dostawy, wykładam towar, rozbieram palety. Praca fizyczna, cały dzień, na nogach.
Przez większość tygodni zaczynam o 6:00 i kończę o 14:00. W niektóre tygodnie zaczynam o 14:30 i kończę o 22:30. Trzy albo cztery noce w miesiącu pracuję na nockę, i to one rozwalają wszystko.
Dwa lata temu zauważyłem rzeczy, które zauważa się w tym wieku. Podniesienie się z podłogi było trudniejsze. Plecy bolały w sposób, w jaki wcześniej nie bolały. Brzuch mi rósł, choć cały dzień byłem na nogach. Nie zostawało mi siły na nic poza pracą.
Wykonywałem pracę fizyczną osiem godzin dziennie i robiłem się słabszy. Tej części z początku nie mogłem zrozumieć.
Oto czego się nauczyłem: praca fizyczna to nie trening. Noszenie kartonów wyczerpuje Cię, nie czyniąc silniejszym. Jest powtarzalne, jednostronne i nigdy nie robi postępów. Męczysz się, obolewasz i nic w zamian nie dostajesz.
Więc zapisałem się do komercyjnej siłowni. Wcześniej trochę trenowałem w domu z gumami oporowymi, ale to nie wystarczało. Potrzebowałem prawdziwego obciążenia.
Dwa lata później trenuję dwa do czterech razy w tygodniu, zależnie od tego, co pozwala grafik. Jestem obecnie na powolnej masie. Nie jestem kulturystą i nie chcę nim być. Chcę być w stanie wykonywać swoją pracę przez kolejne dwadzieścia lat, bez rozpadania się ciała.