Start / Trening na nockach
Cios, który przyjmujesz

Trening podczas bloku nocek

Poszukaj porad o treningu na nockach, a znajdziesz ten sam artykuł przepisany sto razy. Przestaw zegar biologiczny. Kup zasłony zaciemniające. Jedz według nocnego grafiku. Daj sobie tydzień, dwa, a ciało się dostosuje. To wszystko jest napisane dla kogoś innego niż Ty. Oto jak wygląda to naprawdę, gdy nocki przychodzą w blokach po dwie i znikają.

Tomasz · Pracownik zmianowy w supermarkecie ·

Poszukaj porad o treningu na nockach, a znajdziesz ten sam artykuł przepisany sto razy. Przestaw zegar biologiczny. Kup zasłony zaciemniające. Jedz według nocnego grafiku. Daj sobie tydzień, dwa, a ciało się dostosuje.

To wszystko jest napisane dla pielęgniarek, pracowników fabryk i ochroniarzy, którzy pracują na nockach na stałe. Dla nich ma to sens. Ich ciało ma cel, do którego może dążyć.

Ja pracuję w supermarkecie. Moje nocki przychodzą w blokach po dwie, czasem trzy, a potem wracam na normalną zmianę. Nie ma się do czego dostosowywać. Zanim ciało zdążyłoby zacząć się przestawiać, blok się kończy i znów mam być przytomny w dzień.

Do rotacyjnych nocek się nie przyzwyczajasz. To cios, który przyjmujesz i z którego się regenerujesz. Kiedy to zaakceptujesz, cała reszta robi się prostsza.

Ta jedna zmiana myślenia odmieniła sposób, w jaki sobie z nimi radzę. Przestałem próbować stać się nocnym markiem na 48 godzin. Zacząłem traktować blok nocek tak, jak traktuje się długi lot przez kilka stref czasowych: przetrwać, ochronić, co się da, i świadomie zaplanować regenerację.

Oto dokładnie, jak to u mnie wygląda.

Jak naprawdę wygląda blok nocek

Moje nocki przychodzą w jednym z trzech układów. Nigdy długa seria. Prawie zawsze dwie pod rząd.

Układ
Jak wygląda
Pojedyncza
Jedna noc, która zaczyna się o 1:00 w poniedziałek i kończy o 9:00. Jak dostanę tę, to nocek nie mam już aż do drugiej połowy tygodnia, o ile w ogóle.
Para w środku tygodnia
Z wtorku na środę, potem ze środy na czwartek. Dwie noce pod rząd.
Para na koniec tygodnia
Z czwartku na piątek, potem z piątku na sobotę. Też dwie noce pod rząd.

Dwie to norma. Trzy zdarzają się, gdy ktoś jest na chorobowym albo na urlopie. Znałem kogoś, kto dostał cztery czy pięć, ale to na tyle rzadkie, że aż plotkowane.

Skąd ten dziwny start o 1:00?

W Polsce większość sklepów jest w niedzielę zamknięta z mocy prawa. Nocka nie może zacząć się w niedzielę wieczorem, bo to byłaby praca w niedzielę. Więc zaczyna się po północy, kiedy jest już technicznie poniedziałek: od 1:00 do 9:00.

To zmiana stworzona w całości przez przepis. Najbardziej dezorientująca ze wszystkich, jakie robię. Bierze zwykły niedzielny wieczór i wycina noc z jego środka.

Na czym polega praca

Nocka to nie cichsza wersja dziennej roboty. To zupełnie inna praca.

W dzień są klienci, kasy, pytania, dostawy. W nocy nie ma nic z tego. Jest jedno zadanie: wstawić towar na półki, zanim sklep się otworzy.

Jak to podzielić, zależy od tego, ilu nas jest. We dwójkę albo trójkę rozdzielamy się na sekcje:

  • Owoce i warzywa.
  • Nabiał i wędliny.
  • Świeże mięso.

Kto pierwszy skończy swoją sekcję, przechodzi na to, co nazywamy mixami — resztę towaru, która nie należy do żadnej z głównych sekcji.

Nieważne, jak to rozłożymy. Wszystko ma być zrobione do rana. Bez wyjątków.

To ma znaczenie dla treningu. Bo to osiem godzin ciągłego dźwigania, schylania się, noszenia. Nocka nie jest lekka fizycznie. Jest ciężka. Przychodzisz do domu wypruty w sposób, jakiego dzienna zmiana nie daje.

Trzecia nad ranem

Ludzie pytają, która godzina jest najgorsza. Kiedyś myślałem, że chodzi o motywację, i że da się ją przemóc głową.

Nie chodzi o motywację. Jest taki moment, zwykle gdzieś między 3:00 a 4:00, kiedy ciało po prostu chce spać. To nie zmęczenie i nie brak chęci. To ściana.

Nie pokonujesz jej. Przechodzisz przez nią, a jakąś godzinę później odpuszcza.

Nauczyłem się jednego: nie walczyć z nią kawą dokładnie w tym momencie. Kawa o 3:00 nie usuwa ściany, tylko przesuwa problem na później, kiedy próbujesz zasnąć rano. Piję ostatnią kawę wcześniej i po prostu przez ścianę przechodzę.

Jedzenie w środku nocy

Będę szczery, bo większość ludzi piszących o odżywianiu by nie była. To, co planuję, i to, co realnie się dzieje, to dwie różne rzeczy.

Do czego dążę: porządny posiłek, węglowodany i białko. Makaron z czymś, ryż z mięsem. Coś, co naprawdę syci.

Co się dzieje niektórych nocy: nie przygotowałem nic i kończę na tym, co uda się złapać. Kanapki, cokolwiek jest pod ręką.

Taka jest prawda, a udawanie, że jest inaczej, byłoby dla Ciebie bezużyteczne. Noc, w którą jesz porządnie, to noc, do której przygotowałeś się dzień wcześniej.

Silna wola o 3:00 nie istnieje. Gotowanie z wyprzedzeniem istnieje.

Sen po nocce: dokładny grafik

To część, nad którą myślałem najwięcej, i gdzie robię coś, co brzmi wbrew intuicji.

Kończę o 6:00 i jestem w domu koło 7:00. Coś jem i kładę się spać.

Potem nastawiam budzik na 13:00. Najpóźniej wpół do drugiej.

Nie dlatego, że nie mógłbym spać dłużej. Spokojnie przespałbym się po nocce do późnego popołudnia. Właśnie dlatego nastawiam budzik.

Po co ograniczać sen?

Jeśli prześpię do 16:00, nie będę zmęczony o normalnej porze snu. Będę przytomny do późna, a rano znów rozbity. Jeden zaspany dzień zamienia się w dwa.

Wstając o 13:00, jestem wieczorem na tyle zmęczony, że zasypiam w miarę normalnej porze. Wybieram krótszy, gorszy sen teraz, żeby nie rozwalić rytmu jeszcze bardziej.

Co dalej, zależy od tego, czy nadchodzi kolejna noc.

Jeśli tej nocy znów idę do pracy

Przy parze nocek środek dnia jest kluczowy. Tu wchodzi druga drzemka.

Wstaję o 13:00, funkcjonuję przez popołudnie, a potem, koło 18:00–19:00, kładę się na jakieś trzy godziny przed wyjściem do pracy.

Dzielenie snu na dwa bloki nie jest idealne. Ale jest dużo lepsze niż próba przepracowania nocy na jednym zwykłym śnie.

Regeneracja: prawdziwy koszt

Tu jest liczba, która robi wrażenie, i to ona zmienia wszystko w planowaniu treningu.

Dwie nocki nie kosztują dwóch dni. Kosztują pięć.

Trzy dni po ostatniej nocce wciąż nie jestem sobą. Doliczając same noce, dwie nocki dają pięć z siedmiu dni tygodnia dotkniętych rozwaleniem. To znaczy, że blok nocek nie zabiera Ci dwóch dni treningu. Zabiera prawie cały tydzień.

Kiedyś próbowałem trenować w środku bloku nocek. Nazywam to sesją zombie. Stałem nad ciężarem, wiedziałem, co mam zrobić, i nie potrafiłem zmusić ciała, żeby to zrobiło. Nie chodziło o siłę. Chodziło o to, że mnie tam nie było.

Cztery zasady, według których trenuję wokół nocek

Wszystko powyższe sprowadza się do czterech zasad. Są proste, bo skomplikowane nie przetrwałyby zderzenia ze zmęczeniem.

  • Trenuj w dniu, w którym blok się zaczyna — zanim pierwsza noc Cię dopadnie, kiedy jesteś jeszcze wypoczęty.
  • Nic w trakcie bloku. Żadnych bohaterskich sesji między nockami. To zombie, nie trening.
  • Nic w dniu po ostatniej nocce. Jesteś wypruty, nawet jeśli tak nie czujesz. Odpuść.
  • Wróć, kiedy naprawdę wróciłeś — nie kiedy kalendarz mówi, że powinieneś, tylko kiedy ciało faktycznie jest z powrotem.

To nie jest imponujące. Nie ma tu bohaterstwa. Ale to działa, a bohaterstwo w środku bloku nocek to najszybsza droga, żeby rzucić wszystko.

Dla jasności: tak to wygląda u mnie, przy moim grafiku i mojej robocie. Praca nocna ma realny wpływ na zdrowie — sen, serce, metabolizm. Jeśli nocki dają Ci się mocno we znaki, warto pogadać z lekarzem, a nie tylko przeczekać.

Zaplanuj trening wokół swoich nocek

Planer bierze Twój prawdziwy grafik i znajduje dni, które udźwigną trening — i te, które trzeba zostawić w spokoju.

Otwórz Planer Treningu Zmianowego